Gdy rano wyjeżdżaliśmy z Ustronia było bardzo zimno, lało i nie zapowiadało się na zmiany. Zaopatrzyliśmy się więc w kurtki, czapki, potrójne buty, skarpety itp. W Opolu jednak / na szczęście! / zastała nas śliczna pogoda, słoneczna i taka w sam raz na start.
Nikodem wystartował na bardzo krótkich pętlach a pozostali na pełnych, 5-cio kilometrowych. Trasa wiodła w całości przez las, miejscami było grząsko, miejscami mocno 'trawiaście' i trzęsło przez cały czas. Na trasie było jedno niewielkie wzniesienie, o którym miejscowi mówili 'góra', nam trudno było je znaleźć. Może właśnie dlatego, z powodu braku wzniesień zajęliśmy miejsca, z kórych w większości nie byliśmy zadowoleni. Tylko Miłosz zdobył szczyt podium, brawo ! Po raz pierwszy ścigał się na tak długiej i wymagającej trasie z zawodnikami starszymi od siebie.
Pozostali, jak widać poniżej wypadli średnio, chociaż największym pechowcem wyjazdu został Rafał.

Natomiast Arek miał najwięcej przygód..
































